Jak szukasz za pieniądze żony z przeszłości?
Janio Władziszewski wie to doskonale. Był już kilka miesięcy po rozwodzie, co kosztowało go psychicznie bardzo dużo. Zula raczej nie cierpiała zbytnio z tego powodu, bo do domu, który wybudował Janio – wprowadził się jej nowy partner. Ich życie układało się zapewne dobrze. A Janio cierpiał poczwórnie.
Po pierwsze rozwiódł się, czego jako ortodoksyjny katolik nie powinien robić.
Po drugie stracił dumę – dom, który przepisał na żonę, aby „ratować małżeństwo”.
Po trzecie Zula miał nowego partnera, co go drażniło bardzo jako porzuconego mężczyznę.
A po czwarte – co szczególnie ubodło poczucie godności Jania – nowy partner Zuli miał korzenie żydowskie. A Janio jako szczególny prawicowy sympatyk radykalnego narodowego patriotyzmu – był zwyczajnym antysemitą.
Długi weekend jest okazją do wyjazdu.
Nastał długi weekend i Janio chciał pojechać z córką na wycieczkę. Ale Zula poinformowała go sucho, że dziecko jedzie z nią na Słowację. Janio zatem natychmiast doszedł do wniosku, że była żona kłamie. Wymyślił, że pojedzie z pewnością na Litwę. Niewiele myśląc wsiadł w swojego Mercedesa i pojechał. Postanowił
załapać żonę z nowym partnerem w „ich miejscach” – a zatem tam gdzie kiedyś był z żoną. Przestał cały dzień po Ostrą Bramą, ale Zuli tam nie było. Wieczorem więc poszedł do hotelu i z nudów siedział w Internecie. Łączył się przez swój aparat telefoniczny.
Zdziwił się bardzo po powrocie, że ma zapłacić 2500 zł za połączenia. Jako typowy „rozgniewany były” nie pomyślał o roaminigu, a było to w czasach gdy trzeba było takie rzeczy zrobić przed wyjazdem.
Zula natomiast jak się okazało nakłamała. Powiedziała, że jedzie na Słowację a była z dzieckiem i nowym partnerem w Polsce w Nałęczowie. W zacietrzewieniu swoim Janio nie wpadł na pomysł jednak, aby wymienić z dzieckiem przyjacielskie smsy, wolał wierzyć w swoją teorię spiskową.
Porady Andrzeja.
Efekt działań Jania był mizerny. Zula rzeczywiście go okłamała. Ale Janio pojechał szukać przeszłości. Jakoś Matka Boska Ostrobramska nie wtrącała się do ich rozwodu. Założenie, że skoro był tam z żoną, to była żona nie może tam być z kimś innym jest absurdalne.
Jeszcze większą głupotą, było serfowanie w Internecie ze złości za 2500 zł.
Zula oczywiście specjalnie nie pozwoliła Janiowi pojechać z dzieckiem w trakcie długiego weekendu. Ale z drugiej strony, gdyby Janio szukał kompromisu zamiast obrażać jej nowego partnera -to może byłaby skłonna do większej kooperacji?
Rozbitego jaka nie sklei się na nowo, a po rozwodzie śledzenie byłej żony jest bez sensu. Co chciał zrobić pod Ostrą Bramą Janio? Kłócić się z byłą żoną? Zabraniać jej zwiedzania? Nakłaniać przed obrazem do ponownego zamążpójścia? Przy obrazie nota bene panuje cisza, bo to mała kapliczka. Można co najwyżej pomodlić się i zapalić świeczkę.
Ból zranionego byłego męża jest oczywisty. Ale zachowanie chłoptasia nie uchodzi. Zamiast śledzić byłą żonę, Janio powinien zapisać się na sesje terapeutyczne. Byłoby i taniej i z większym pożytkiem dla Jania.
Ale Janio zawsze miał rację i nie słuchał nikogo. Tym bardziej jego męska duma nie mogła przyznać się do tego, że cierpiał i miałby iść na terapię! Zapłacił więc 2500 zł za telefon, 800 zł z hotel, 600 za paliwo. Genialne planowanie finansowe! A żony ani nie znalazł ani nie odzyskał…


