Wolisz poglądy czy kompromis i majątek?

Często  płacisz cenę za swoją dziwną  ideologię.

Zula i Janio Władyszewscy, cz. I

Janio był  ultrakatolickim sedewakantystą i narzucał swoje poglądy innym. Lubił blichtr, lubił imponować. Jeździł  używanym Mercedesem bo innych aut “brzydzil się”. Do tramwaju lub autobusu nie wsiadał. Pociągu też nie używał, bo nie miał wpływu na kierowanie,  a lubił sam rządzić. Nawet do Anglii jeździł  samochodem podróżując przez 2 dni – zamiast 2 wygodnych godzin samolotem. Ale kierował sam!

Lubił zapraszać żonę do restauracji, bo wtedy podkreślał swoje wielkopańskie maniery. Jednocześnie ten na siłę prowadzony parahrabiowski styl życia okraszał ultrakonserwatywnymi poglądami zarówno politycznymi jak i religijnymi.

Zula lubiła z podrastającą córką Jadzią spędzać weekendy w galerii handlowej.

Wspólne chodzenie po sklepach kończyło się  pizzą i pogaduszkami. Ale Janio planował inne sposoby spędzania czasu w weekendy. Trzeba było zwiedzać zameczki i dworki szlacheckie na Podlasiu, do których z dumą jeździł z rodziną swoim Mercedesem.  Dworki te stanowiły świadectwo kultury szlacheckiej, nierzadko  z okresu monarchii co było ważne. Bo Janio bardzo brzydził się  demokracją szczególnie podkreślając swoją rolę Pana i Władcy.

Ponadto rodzina musiałą oglądać okoliczne kościoły. W trakcie podróży  Janio narzucał słuchanie symfonii żonie i córce. A w niedzielę należało z dumą wziąć udział w przedsoborowej mszy świętej u  sedewakantystów. Sedewakantyści jako ultrakatolicy odrzucają nowy obrządek mszy, modlą się tyłem do ludzi, nie poważają posoborowych papieży  ze względu na ich nowoczesność.  Ani Jan Paweł II ani Benedykt XVI ani Franciszek I w ich przekonaniach nie liczą się, ponieważ psują Kościół Święty.  Dlatego też  Zula i Jadzia musiały nakładać chusty na głowę i słuchać łacińskiej mszy.  Janio chełpił się tym, że odpowiadał głośno łacińskimi zwrotami. Robił to raczej  bezmyślnie, bowiem łaciny nie uczył się i nie rozumiał. Ale jako dziecko służył do mszy i wykuł na pamięć…

Po kilku latach tej nad wyraz cudownej i wymuszonej rodzinnej harmonii coś się zaczęło psuć.

Żona i córka miały już dosyć  nadymanego wielkopańskiego stylu życia. Więc Zula zaczęła obmyślać sposób na Jania!
Stawała się coraz bardziej nerwowa. W końcu zarzuciła Janiowi … brak dbałości o rodzinę!
A przecież Janio przysięgał przed Bogiem, że o rodzinę troszczyć się będzie. Ale Zula mu już nie wierzyła. Aby zachować pewność, że Janio jest szlachetny zaproponowała przepisanie całości domu na siebie. Dom był bowiem  wspólną własnością

Janio poszedł do spowiedzi i do komunii.
Ale zwierzył się także swojemu koledze Michałowi z problemu. Michał oczywiście natychmiast przestrzegł Jania, aby ten pod żadnym pozorem nie przepisywał domu. Ale Janio miał obłęd w oczach i nic do niego nie docierało. Przez tydzień pościł i chodził codziennie do kościoła. Następnie powiedział Michałowi, że dla ratowania małżeństwa przepisze dom. Tak też uczynił…

3 dni później, gdy wrócił z podróży służbowej – zastał wymienione zamki.  Zula nie wpuściła go do domu i poinformowała o pozwie rozwodowym. Parę tygodni później odbył się rozwód i ultrakatolicki parahrabia Janio został bezdomnym rozwodnikiem. Usiłował jeszcze przekonywać byłą teściową, że córka przed Bogiem przysięgała to ma wrócić do niego bo jest  na zawsze żoną.
Ale teściowa raczej nie chciała się mieszać…

Porady Andrzeja

Każdy problem ma swoje przyczyny.
To co zdarzyło się Janiowi opiera się na kilku założeniach wynikających z przekonań Jania oraz złośliwości Zuli:

1/ ultrakonserwatywny mąż decyduje za rodzinę
2/ mąż demokracją w rodzinie się brzydzi, ma być tylko  jego królestwo
3/ wszyscy muszą podzielać system wartości pana domu
4/ strażnikiem racji jest Bóg, bo przed nim przysięgano

Przy takim podejściu do wartości Zula miała ułatwione zadanie, aby puścić Jania w skarpetkach.

Efekt:

Zula wykorzystała perfidnie przestarzałe  ultrakonserwatywne poglądy Jania i oszukała go finansowo. Janio przepisał na nią majątek, który w ¾ sam zdobył i został ultrakonserwatywnym bezdomnym.

Porada

Jeżeli nie zrobisz porządku ze swoją głową – będziesz cierpieć jak Janio. Narażę się Paniom – ale powszechnie wiadomo, że Panie są bardziej zajadłe i lubią „puszczać w skarpetkach” swoich byłych.

Jeśli nie chcesz być w sytuacji jak Janio to pamiętaj, że nie Bóg chroni twoje finanse tylko ty sam. Widocznie dla Zuli problem przysięgi małżeńskiej przed Bogiem nie był taki istotny. Jeżeli ludzie mają 2 różne systemy wartości zawsze na ogół ktoś traci. Janio chciał być wiernym wyznawcą swoich ultrakonserwatywnych zasad – to jest nadal, ale jako „bezdomny”.  Zdążył się także przeprosić ze środkami miejskiej komunikacji bo samochód się zepsuł. Teraz nadal sam kieruje, ale już  rowerem jednośladowym…

Zadaj sobie pytanie: Czy świat nagnie się do twoich poglądów?

1/ Jeśli tak uważasz, to zachowaj poglądy narażajac się na stratę.
2/ Jeśli wątpisz czy się nagnie – wybierz rozum zamiast poglądów, skoro nie chcesz być w podobnej sytuacji jak Janio.

Wydaję sama – czy jestem zmuszona?

 Wydawanie pieniędzy czasem jest pod presją byłego…

Joanna i Gaweł Graboszczyk, life story cz. III
Co mówi na ten temat Joanna
 

Do rozwodu Gaweł  naprawdę mi dokuczył na wiele sposobów. Ja byłam w kiepskim stanie psychicznym , pieniędzy brakowało i nie widziałam sposobu na poprawę sytuacji. Nowego partnera życiowego też nie szukałam ponieważ bałam się, że ponownie będę uzależniona od drugiej osoby. Gaweł mógł w każdej chwili do mnie zadzwonić ponieważ ja zawsze telefon odbierałam. On wtedy wylewał na mnie wiadro pomyj i lepiej się czuł, a ja żeby zapomnieć i funkcjonować – musiałam łykać tabletki na uspokojenie.

Pamiętam taką historię,  kiedy

Gaweł zadzwonił do mnie, cały w pretensjach,
że wyłączyli mu prąd

z powodu nieuregulowania rachunków za energię !!!

 Zadzwonił do mnie i wyryczał się na mnie,
wyzwał od najgorszych k… i kazał zapłacić ten rachunek. Byłam taka bezsilna, że zapłaciłam za 2 okresy rozliczeniowe chociaż nie mieszkałam z nim od trzech miesięcy.  Potem oczywiście poryczałam się…
Dzisiaj z perspektywy czasu widzę jaka byłam głupia, ale wtedy myślałam, że jak to zrobię to kupię sobie święty spokój. Myślałam, że przestanie się na mnie drzeć z powodu
rzeczy, które naprawdę już nie powinny mnie kompletnie interesować .

Porady Marianny

Każdy problem ma swoje przyczyny.

To co opisuje Joanna, to częsty przypadek, a przyczyny jasne:

1/ przekonanie, że dobrze wychowana i ułożona żona jest uległa
2/ brak siły psychicznej podtrzymuje uległość,
3/ przekonanie, że spełnienie żądań da spokój
4/ łatwość ulegania szantażowi emocjonalnemu

Łudzimy się, że to rozwiąże sprawę a zyskamy trochę spokoju.

Efekt:

  • podtrzymujemy uległość,
  • nie rozwiązujemy niczego, bo szantaż emocjonalny będzie powracać
  • ponosimy koszty finansowe, które nie są nasze

Na wszystko jest rada, na wszytko jest sposób.Marianna Garus www.finanse-po-rozwodzie.pl

Po rozwodzie naucz się działać bez przymusu emocjonalnego
 
  • znajdź osobę  zaufaną, z którą możesz omawiać sprawy
  • podejmuj decyzje bez presji i w spokoju
  • Zawsze przemyśl  to pytanie: Komu służy rozwiązanie sytuacji w sugerowany sposób?
  • Planuj wydatki i mów “NIE” gdy ktoś zmusza Cię do nieprzewidzianych kosztów